loader

Jak Rolling Stonesowie zakołysali żelazną kurtynę

Wschodnia strona Żelaznej Kurtyny przywołuje wiele obrazów: puste półki, ludzie w kolejkach, bezradni dyktatorzy... ale niekoniecznie Rolling Stonesowie.

Gdybyś był liderem partii komunistycznej, próbującym odizolować swój naród od moralnego upadku cywilizacji zachodniej, czy zaprosiłbyś do swojej stolicy znany zespół rockowy, nie tylko zajmujący się skandalami seksualnymi i narkotykowymi, ale także chętny do podjęcia się spraw politycznych? Nie jest to najbardziej oczywista rzecz do zrobienia, prawda? Jak to się zatem stało, że w 1967 roku, w środku zimnej wojny, Mick, Keith, Brian, Bill i Charlie przyjechali do Polski i wystąpili w Warszawie, w ogromnej sali, która tradycyjnie służyła jako miejsce kongresów plenarnych partii komunistycznej?

Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi, a skoro wokół tego wydarzenia narosły liczne mity, to zanim przejdziemy dalej, zróbmy trochę sprawdzenia faktów.

The Rolling Stones' European Tour w 1967 r.

W 1967 roku Rolling Stonesowie ruszyli w drogę, by promować swoją płytę Between the Buttons. Jako zespół słynący z łamania praw, zasad, granic i obyczajów, zaczęli bawić się pomysłem występu w Moskwie i stali się najbardziej kontrowersyjną grupą rockową do grania po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Dokonano nawet wstępnych ustaleń, ale ostatecznie (i oczywiście) władze nie pozwoliły na to. W rezultacie powstała czterodniowa luka w harmonogramie ich trasy koncertowej, a kierownictwo The Rolling Stones zaczęło pracować nad przeniesieniem występu gdzie indziej.

Tymczasem kilka miesięcy wcześniej w Polsce dwóch najbardziej obiecujących, młodych dziennikarzy Polskiego Radia zostało poproszonych o zaprezentowanie się na "widowni" z Władysławem Jakubowskim, zastępcą dyrektora Pagartu. Czym był Pagart? Wojciech Mann, jeden z tych dziennikarzy, napisał o tym w swojej książce1:

Pagart był wszechmocną, wszechmocną instytucją i prawdziwym monopolistą. Bez Pagartu nikt nie mógł wyjechać za granicę. Podobnie, nikt z zagranicy nie mógł występować w Polsce bez jego udziału.

Rzeczywiście, Pagart był dla muzyków jedyną drogą w Polsce i poza nią; monopolistą, państwową, koncertową agencją. Mann opisał powód, dla którego poproszono go o spotkanie z Jakubowskim:

Reżyser Jakubowski spojrzał na nas przez swoje masowo grube okulary i poprosił: chłopcy, zapiszcie mnie, kogo chcecie, żebym przywiózł do Polski (...) Zacząłem śmiało pisać od Beatlesów i kontynuowałem z resztą naszych idoli: The Rolling Stones, The Animals, The Hollies, Gerry and the Pacemakers, Lulu i Billy J.Kramer. Reżyser Jakubowski spojrzał na nasze bazgroły i ukrył kartkę papieru w swojej szufladzie. Publiczność była skończona.

Wicedyrektor Wiesław Jakubowski był bardzo kontrowersyjną osobą. Z jednej strony prowadził dysfunkcyjną i skorumpowaną organizację Pagart, z drugiej strony był jedyną osobą, która miała wystarczająco dużo pasji i kontaktów, by rozważyć nawet zaproszenie międzynarodowych gwiazd muzyki. Co najmniej, nawet jeśli lista, którą dał mu Mann, wydawała się odjechana (nawet Mannowi), prędzej czy później udało mu się zarezerwować na nią każdy zespół, a jedynym wyjątkiem byli Beatlesi. Imponujące, nawet jeśli czasem miał tylko trochę szczęścia...

...bo pomysł koncertu The Rolling Stones w Moskwie ostatecznie upadł. Zespół nie porzucił jednak pomysłu grania w jednym z krajów bloku wschodniego. Bill Wyman napisał w swoim dzienniku, że jeszcze w 1967 roku Żelazna Kurtyna była bardzo stanowcza. Idea dekadenckiego zachodniego zespołu występującego wewnątrz bloku wschodniego wykraczała daleko poza to, co ludzie uważali za możliwe. Co więcej, twierdzi, że pomysł ten w całości należał do nich, że opłata zaoferowana przez polskiego organizatora była żałosna i jedyną rzeczą, która pchnęła ich za kurtynę były pogłoski o ich podziemnej popularności i "woli przełamania granic między Wschodem i Zachodem", na lata przed powstaniem "glasnost".

Zobacz

"Komedia otworzyła przede mną świat", powiedziała Stone o swoich ulubionych występach komediowych wspaniałych John Candy i Steve Martin. "Chciałam zrobić teatr, myślałam, że tak właśnie zrobię. Nie byłam najznakomitszą śpiewaczką czy tancerką na świecie, więc zabawnie jest być tutaj i rozmawiać o musicalu", powiedziała Emma Stone The Hollywood Reporter podczas...

W kredytach do każdego utworu na nowym albumie ZZ Top La Futura - wymienione przed wszystkim, w rzeczywistości, z wyjątkiem tytułu i czasu trwania - są te słowa: "Wykonane przez Billy'ego F. Gibbonsa, Dusty Hill, Franka Bearda." Jeśli jesteś nawet przypadkowym fanem tego weterana teksańskiego trio, powtórzenie tych informacji może wydawać się epickim wyolbrzymieniem...

W tej erze szczytowych treści nie musimy szukać daleko, aby znaleźć coś nowego do oglądania. Nie tylko pojawia się więcej nowych filmów, niż kiedykolwiek wcześniej, ale także streaming oznacza, że możemy wybierać spośród tysięcy filmów, nie opuszczając nawet naszej kanapy. Każdej nocy można było obejrzeć coś innego, a i tak ledwo co się wgnieść w sam środek...